Słowa „odchodzę od ciebie, mam tego serdecznie dość” zawisły między nimi. Ciszę można było kroić nożem. Marek odłożył dzbanek z gorącą kawą na stół i starał się wyglądać jak ucieleśnienie niewinności. Jednak zdawał sobie sprawę, że tym razem przeholował. Dotychczas Barbara wybaczała mu wszystkie zdrady i skoki w bok. Jednak tym razem, wyraźnie nie zamierzała odpuścić. Widocznie czara goryczy została przelana.
Na dobrą sprawę mógł się tego spodziewać. Wiedział, że wiele ma na sumieniu i kolejne zaprzeczanie i zarzekanie się nic tu nie pomoże. Barbara patrzała na niego w sposób chłodny i bez emocji, tak jakby zabrakło jej już łez. Zawsze w takich chwilach histeryzowała i rzucała talerzami, dziś jednak była wyjątkowo opanowana, to przeraziło go bardziej niż zwykłe lamenty. Zdał sobie w tym momencie sprawę, że to koniec ich małżeństwa, powoli podniósł do ust filiżankę z kawą, chciał przedłużyć tę chwilę, jednak wiedział, że nie może, z rezygnacją kiwnął więc głową, Barbara odwróciła się na pięcie i wyszła z kuchni.
Copyright @ 2010 Kawa i herbata